O autorze
Aplikant adwokacki, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, oporny biegacz amator, patriota 2.0 ;)

Nieznajomość prawa szkodzi... Coraz bardziej. Wystarczy zetknąć się choć na moment ze środkami masowego przekazu, by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z ogólnokrajową epidemią.

Pokolenie młodych obywateli, którego stanowię część, obecnie nie spełnia żadnej wartościowej roli w debacie publicznej. Siłę przebicia mają jedynie "manifesty" wyrażane językiem memów, demotywatorów i emotikon. Coraz mniej miejsca jest na merytoryczne dyskusje, a krążące w obiegu opinie coraz rzadziej oparte są na fundamentach naukowych, a częściej na tych wątłych, czysto intuicyjnych.

Mój blog będzie skromnym wyrazem sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy i próbą skierowania dyskusji o najważniejszych sprawach polskiego życia publicznego na bardziej racjonalne tory.

Zapraszam do kontaktu! @W_Sawinski wojciech.sawinski@outlook.com

Adwokat i radca prawny w wersji instant - 5 powodów dla których powinieneś zainteresować się nowym pomysłem PiS

W cieniu sejmowych prac i publicznej debaty nad ustawami o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, Ministerstwo Sprawiedliwości zmierza do skrócenia drogi do zawodu adwokata i radcy prawnego. Droga ta ma być łatwiejsza, szybsza i przyjemniejsza. O ile młodych adeptów prawa zaprowadzi do upragnionego tytułu, obywateli korzystających z pomocy tych utytułowanych prawników może sprowadzić na manowce.

1. Zmiana wprowadzana tylnymi drzwiami

Jak informuje „Rzeczpospolita”, za siedmioma górami i nie aż tak dawno temu, co najmniej dwóch studentów prawa (dokładnych danych gazeta nie podaje, używając jedynie liczby mnogiej), zdecydowało się napisać list – zamiast do świętego Mikołaja, wysłano go Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. W anonimowej petycji, studenci postanowili skonstruować osobliwą listę życzeń. Niestety nie obejmuje ona cudownego uzdrowienia Trybunału Konstytucyjnego, powrotu do poszanowania przepisów Konstytucji czy roztropności w reformowaniu systemu sądownictwa (bo któż by się tym przejmował). Studenci kierunku uznawanego przez prawą stronę politycznej sceny za elitarny, opanowany przez resortowe wnuczęta i zarezerwowany tylko dla rodzin uprzywilejowanych kast, zwracają się z serdeczną prośbą do ministra Ziobro o ułatwienie im życia - pod choinkę, studenci życzą bowiem sobie togi z zielonym albo niebieskim żabotem. Najlepiej zaraz po studiach - kolor wedle życzeń, ale bez nadmiernych trudności i poświęceń. Droga do zawodu adwokata i radcy prawnego ma być bowiem dostępna również za pośrednictwem uczelni wyższych, a nie jak do tej pory wyłącznie w samorządach zawodowych.



Studenci mieli się skarżyć na „masowość szkoleń, małą liczbę zajęć praktycznych i problemy infrastrukturalne”. Jako studenci jeszcze co prawda tych problemów nie doświadczyli, ale doświadczyć tak bardzo nie chcą, że do akcji wezwali samego Zbigniewa Ziobro. Jak się okazuje, anonimowa grupa studentów ma większą siłe przebicia niż tysiące Polaków regularnie protestujących przeciwko reformie sądownictwa. Wczoraj Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło debatę o formie szkoleń przyszłych adwokatów i radców prawnych.

W kontekście zarzutów zawartych w „obywatelskiej petycji” warto przypomnieć, że w całej Polsce nauczanie prawa oferuje kilkadziesiąt wydziałów działających zarówno na publicznych jak i prywatnych uczelniach wyższych. Studia prawnicze dziś może ukończyć każdy. W bieżącym roku akademickim, sam Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oferował łącznie aż 1100 miejsc dla chętnych na kierunek prawo. W samym Krakowie to tylko jeden z czterech wydziałów, które w tym roku prowadziły rekrutację na te studia.

2. Reforma może spowodować drastyczny spadek poziomu usług prawnych

Czy studenci prawa niemający odwagi podpisać się pod obywatelską petycją do Ministra Sprawiedliwości posiadają predyspozycje konieczne do wykonywania zawodu adwokata? W mojej ocenie nie – jako aplikant adwokacki nie dostrzegam jakichkolwiek podstaw, by takim ludziom ułatwić drogę do zdobycia uprawnień zawodowych – z których płynie zdecydowanie więcej odpowiedzialności, niż przywilejów. Skoro dziś przeszkodą do uczestniczenia w szkoleniach mają być problemy infrastrukturalne, jak w przyszłości autorzy listu do ministra poradzą sobie z bezprawnym zatrzymaniem swojego klienta na drugim końcu Polski? Zawód adwokata jest bardzo trudny, zatem droga do niego – dla dobra przyszłych klientów – wręcz nie może być usłana różami.

Każdego roku na rynek pracy wkracza tysiące absolwentów prawa – każdy z nich może bez ograniczeń udzielać pomocy prawnej. Ze względu na brak jakichkolwiek regulacji zabezpieczających interesy potencjalnych klientów, dziś każdy może prowadzić działalność pod szyldem „Kancelaria prawna”, udzielając porad prawnych w promocyjnych cenach, nie posiadając kierunkowego wykształcenia i potrzebnych do tego kwalifikacji.

Póki co, nie każdy jednak może być adwokatem i radcą prawnym. Uzyskanie uprawnień – co do zasady - uwarunkowane jest ukończeniem 3 letniego szkolenia, które jest organizowane przez samorządy, czyli odpowiednio izby adwokackie oraz izby radców prawnych.

Odnosząc się do masowości szkoleń, warto nadmienić że w Krakowskiej Izbie Adwokackiej pierwszy rok aplikacji odbywa aktualnie 73 aplikantów. Jako jeden z nich, jestem zobowiązany do uczestniczenia w zajęciach prowadzonych przez członków mojej Izby, sędziów oraz nauczycieli akademickich, które obejmują zarówno wykłady, jak i praktyczne warsztaty w około 25-osobowych grupach. Jednocześnie, każdy z aplikantów na co dzień ściśle współpracuje ze swoim patronem – doświadczonym adwokatem, który ma za zadanie sprawować pieczę nad szkoleniem aplikanta i nauczać wykonywania zawodu w praktyce. Każdy z aplikantów ponadto jest zobowiązany do zaliczenia praktyk w sądach powszechnych oraz prokuraturze w ciągu pierwszego roku szkolenia. Po sześciu miesiącach aplikacji adwokackiej aplikant adwokacki może zastępować adwokata przed sądami, organami ścigania, organami państwowymi, samorządowymi i innymi instytucjami.

Po ukończeniu aplikacji – w tym złożeniu wszystkich wymaganych egzaminów w toku szkolenia – kandydaci na adwokatów przystępują do egzaminu adwokackiego. Egzamin ten trwa niecały tydzień, a kancydaci każdego dnia otrzymują akta innej sprawy, na podstawie których sporządzić mają środek odwoławczy od wyroku, pozew, opinię prawną albo umowę. Zadania egzaminacyjne obejmują zagadnienia z zakresu prawa karnego, cywilnego oraz gospodarczego i administracyjnego, a rezultaty prac są oceniane z osobna przez dwóch egzaminatorów: adwokata oraz drugiego egzaminatora ze strony Ministra Sprawiedliwości. Jako absolwent najstarszego wydziału prawa w Polsce muszę przyznać, iż mimo dobrych wyników osiąganych w trakcie studiów, po pięciu latach z pewnością nie zdałbym egzaminu zawodowego.

Dlaczego? Dyplom ukończenia nawet najlepszego wydziału prawa stanowi wyłącznie potwierdzenie posiadania wymaganej wiedzy teoretycznej i z tego powodu, żadne szkolenie prowadzone na uczelniach wyższych nie będzie oferowało tego samego co aplikacja w samorządach. Ukończenie aplikacji gwarantuje uzyskanie pełnej świadomości o wszystkich praktycznych mechanizmach i specyfice działania organów wymiaru sprawiedliwości – czego żadna z uczelni wyższych dziś zagwarantować nie może.

3. Zmiany uderzą w klientów

W obecnej rzeczywistości, w której tak łatwo jest uzyskać tytuł zawodowy magistra, dodatkowe szkolenie po studiach jest największym zabezpieczeniem interesów potencjalnych klientów. Każdy z nich powinien mieć wybór – lecz powinien być to wybór świadomy.

W przeciwieństwie do wszystkich prowadzących tzw. kancelarie odszkodowawcze, a nierzadko udzielających porad prawnych w pasażach handlowych, adwokaci są związani tajemnicą zawodową oraz zobowiązani są do przestrzegania innych rygorystycznych zasad określonych w Kodeksie Etyki Adwokackiej. Obowiązywanie i stosowanie tych zasad podporządkowane jest przede wszystkim interesom klienta. Za naruszenia tych zasad adwokatom grozi odpowiedzialność dyscyplinarna, a obowiązujące przepisy przewidują nawet możliwość pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

Każdy powinien wiedzieć i pamiętać, że zasady te nie mają zastosowania do podmiotów świadczących pomoc prawną poza samorządami zawodowymi. Podmioty te nie podlegają jakiejkolwiek weryfikacji. Nie licząc tej rynkowej, która może nastąpić po ewentualnej przegranej klienta – ilu jednak z potencjalnych klientów dysponuje wiedzą i instrumentami pozwalającymi przeprowadzić taką weryfikację na odpowiednim etapie sprawy?

Czy do zasad kształtowanych od początku istnienia adwokatury są również przywiązane ośrodki akademickie? Czy jest możliwe, by przyszli adwokaci mający odbywać aplikację na uczelni, niebędący tym samym członkami adwokatury do czasu uzyskania tytułu, respektowali w swoim życiu zawodowym standardy wypracowane przez z samorząd, z którym nigdy nie mieli nic wspólnego?

4. Im mniej swobody samorządów zawodowych, tym mniej demokracji

Zgodnie z Konstytucją, samorząd adwokacki istnieje w interesie publicznym i dla ochrony tego interesu sprawuje pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu. Dyskutując o zakresie uprawnień przysługujących wyłącznie samorządowi, dyskutujemy tak naprawdę o tym czy władza będzie scentralizowana w rękach jednej formacji, czy jednak państwo będzie oparte na samorządności terytorialnej i zawodowej. Każdy kto ogranicza uprawnienia samorządu, tym samym narusza Konstytucję.

Dzieje adwokatury nie są powszechnie znane, lecz z perspektywy proponowanych zmian, mają istotne znaczenie. Adwokatura w Polsce została utworzona 24 grudnia 1918 r. dekretem naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. W Krakowie ma ona jeszcze starsze tradycje – w tym roku Krakowska Izba Adwokacka obchodziła bowiem 155-lecie swojego istnienia. W ciągu tych lat, adwokaci pracowali nad prestiżem zawodu oraz wykształceniem zasad etyki zawodowej. Po trudnych czasach komunizmu, bez przywiązania tradycyjnych wartości leżących u podstaw jej powołania, adwokatura nie przetwałaby do dziś jako niezależny samorząd zawodowy. Wszelkie rewolucyjne pomysły stoją w opozycji do tych wartości – co ciekawe, najśmielsze z nich na sztandarach niosą zazwyczaj politycy mianujący się konserwatystami i obrońcami polskich tradycji. Jako aplikant adwokacki, ufam bardziej członkom swojej izby, niż politykom, którzy w imię partyjnych interesów nie cofną się przed niczym, by zyskać nieskrępowaną władzę. Chciałbym, aby inni też nie dali się zwieść.

5. Reforma to kolejny element walki z niezależnymi samorządami zawodowymi

Jeśli jeszcze o tym nie słyszeliście, zapamiętajcie na zawsze - nie ma na tym świecie władzy, która przepada za adwokaturą, jako niezależnym samorządem zawodowym. Tym bardziej dziś, w krainie dobrej zmiany, adwokatura dla władzy jest bardzo niewygodna.

Ile razy bowiem w przekazach medialnych słyszymy o problemach samorządów, a jak często pojawiają się określenia mające na celu zdezawuować adwokatów? Władza przeprowadza systematycznie kampanię mającą na celu osłabić zaufanie społeczne do sędziów, jak i wszystkich przedstawicieli pozostałych zawodów prawniczych. Jednym z jej elementów, jest nadanie określeniu „korporacja” pejoratywnego znaczenia, by straszyć obywateli tajemniczą kastą, rządzącą państwem z ukrycia.

Pomysł odebrania samorządom zawodowym wyłącznej pieczy nad szkoleniem kandydatów na adwokatów i radców prawnych jest szkodliwy nie tylko dla wszystkich potencjalnych klientów, lecz i dla samych samorządów - wiążę się bowiem z pozbawieniem środków finansowych wnoszonych przez aplikantów opłacających szkolenia. Oczywistym jest, iż każdy adwokat który będzie wskazywał na negatywne konsekwencje takiego rozwiązania, oskarżany będzie o chciwość – a to sprzyja narracji uprawianej przez dzisiejszą władzę.

Jeśli państwo ingeruje w swobodę samorządów i przeprowadza ataki na adwokatów, pamiętajcie proszę, że atakuje Was – obywatelki i obywateli. Dlatego dziś konieczna jest stanowcza reakcja wszystkich, którym nie są obojętne dalsze losy polskiej demokracji.
Trwa ładowanie komentarzy...