O autorze
Aplikant adwokacki, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, oporny biegacz amator, patriota 2.0 ;)

Nieznajomość prawa szkodzi... Coraz bardziej. Wystarczy zetknąć się choć na moment ze środkami masowego przekazu, by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z ogólnokrajową epidemią.

Pokolenie młodych obywateli, którego stanowię część, obecnie nie spełnia żadnej wartościowej roli w debacie publicznej. Siłę przebicia mają jedynie "manifesty" wyrażane językiem memów, demotywatorów i emotikon. Coraz mniej miejsca jest na merytoryczne dyskusje, a krążące w obiegu opinie coraz rzadziej oparte są na fundamentach naukowych, a częściej na tych wątłych, czysto intuicyjnych.

Mój blog będzie skromnym wyrazem sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy i próbą skierowania dyskusji o najważniejszych sprawach polskiego życia publicznego na bardziej racjonalne tory.

Zapraszam do kontaktu! @W_Sawinski wojciech.sawinski@outlook.com

Brońmy dziś demokracji - nie tylko w Warszawie!

Partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest odzwierciedleniem całego społeczeństwa. To my stanowimy rzeczywistą większość - my, czyli obywatele nie będący fanatykami żadnej partii politycznej, skupiający się na własnym życiu, rozwoju i sukcesach osobistych.

Zawsze z rezerwą podchodzę do idei zbiorowego manifestowania swoich poglądów. Tym razem jednak uznałem, że warto w sobotę poświęcić chwilę, by wyjść na ulicę i zaznaczyć swoją obecność. Po co? Jestem mieszkańcem Krakowa. Jako jeden z wielu, uśmiecham się do siebie za każdym razem, gdy w relacjach telewizyjnych z naszego miasta słyszę powtarzane niczym mantrę słowa „W konserwatywnym Krakowie...”. W mit Krakowa, jako kolebki zamierzchłych tradycji i prymitywnie pojmowanej bogobojności wierzą już chyba tylko dziennikarze. Każdy, kto choć na chwilę poczuł atmosferę tego miasta (i nie mam tu na myśli dwutlenku siarki) przyzna, że z konserwatywnym stylem życia Kraków ma niewiele wspólnego. Przy jednoczesnym utrwalaniu stereotypu Krakowa jako ostoi polskiego pop-konserwatyzmu, niszczony jest inny wizerunek – miasta nauki i kultury. Kraków kojarzony jest głównie nie z inteligentami, a postaciami niespełnionych polityków prawej strony mocy. To duży błąd – postępowość w Krakowie nie jest towarem deficytowym i wcale nie oznacza odwrotu od tradycji!



Prawda ponoć zawsze stoi pośrodku. Debata publiczna została jednak zawłaszczona przez skrajne środowiska. Dziś już coraz mniejsze zdziwienie budzi obecność w mediach antysemitów, ksenofobów i rasistów. Z sejmowej mównicy padają deklaracje budzące uzasadnione konotacje z ideologią nazizmu, a działania niektórych polityków nawiązują wprost do totalitarnych praktyk. W dyskusjach budzących największe emocje opinii publicznej, najliczniej obecni są ignoranci lekceważący nasz dotychczasowy dorobek. Jedyne co ich łączy, to delikatnie mówiąc, zachwiany kręgosłup moralny. Zyskali jednak legitymację do wypowiadania się za wszystkich Polaków, pochłoniętymi własnymi sprawami.

Do tej pory, przeciętni obywatele woleli siedzieć cicho, by nie uczestniczyć w dyskusjach sprowadzanych do wzajemnego obrzucania się błotem. Taką taktykę obraliśmy na niemal wszystkich płaszczyznach życia, nie tylko tego publicznego. Od dziecka bowiem wpajane nam jest, że mądrzejszy zawsze ustępuje - począwszy od spotkań przy rodzinnym stole, aż po programy publicystyczne emitowane w najlepszym czasie antenowym. Debata osiągnęła tak niski poziom, że zniechęceni, głos oddaliśmy ludziom nie mającym skrupułów, przyzwoitości i żadnych ograniczeń. Oddaliśmy wszystko, aż po nasze symbole narodowe, patriotyzm i dumę. Komu? Środowiskom stanowiącym margines społeczny. Oddaliśmy to wszystko tak dalece, że margines ten ukazywany jest jako obraz całego społeczeństwa. Aspirujący rewolucjoniści, narodowcy, a nawet faszyści, uzurpują sobie prawo do wygłaszania własnych haseł w imieniu wszystkich Polaków.

Masowa obojętność zaprowadziła polityków do przekonania, że nie ma żadnych ograniczeń w pogoni za władzą. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Kurski, za mojego życia zdobył się na szczerość chyba jeden raz. Nastąpiło to w 2005 roku, kiedy zasłynął swoimi słowami ”Ciemny lud to kupi”. Jak się okazuje, to nadal aktualne credo polityków obecnie rządzącej partii. A jaka jest rzeczywistość? Tak naprawdę, to nie „ciemny lud” ani żadna partia polityczna, tylko my stanowimy realną większość - my, czyli ludzie niezależni, nie będący fanatykami żadnej partii politycznej, skupiający się na własnym życiu, rozwoju i sukcesach osobistych. Należę do przedstawicieli obywateli młodego pokolenia. Niezależnie od naszych wad, większość ludzi urodzonych po roku 1989-tym, zamiast czekać na zasiłki, ulgi i dopłaty, po prostu ciężko pracuje. W Polsce dalekiej od stereotypów, istnieje rzesza obywateli mających świadomość, że na wszystko o czym marzymy zapracujemy sami. Jako normalni obywatele, nie palimy opon pod Sejmem, nie tropimy śladów trotylu pod Smoleńskiem. Nie jeździmy też na zlot miłośników Radia Maryja, ani nie wieszamy plakatów agenta Tomka nad łóżkiem. Koncentracja na własnych sprawach, nie wyklucza jednak wrażliwości na te wychodzące poza nasze własne podwórko. Mimo to, do tej pory milczeliśmy.

Między nami wszystkimi istnieje wiele różnic. Jest ich tyle, ile "naszych podwórek", a dotyczą one nie tylko przekonań politycznych, ale też religii, doświadczeń życiowych, wiedzy specjalistycznej, profesji, czy pełnionych ról społecznych. Historia powszechna dobitnie pokazuje, że dotychczas opracowano jeden ustrój, który pozwala na godzenie tych wszystkich odrębności w uporządkowanych ramach – nazwany został demokracją.

Konstytucja RP nie jest programem żadnej partii politycznej, który można naginać na potrzeby politycznych zagrywek. To nie katalog obietnic bez pokrycia, czy niepotrzebnych nikomu komunałów. Konstytucja RP jest jedyną gwarancją najważniejszych praw i wolności każdego z nas. Jest tym, o co nasi przodkowie walczyli latami. Te wszystkie wolności dziś uznajemy za oczywiste i niezbywalne, demokratyczną, wolną Polskę poznają coraz to nowsze pokolenia. Do niedawna jednak, za oczywisty przecież uznawaliśmy też trójpodział władzy, niezależność sądów i niezawisłość sędziów. Do niedawna, oczywistym było, że Konstytucja obowiązuje każdego.

Jeżeli pozwolimy na to, by demokratycznie wybrany Prezydent RP, rząd i inny politycy sprzeniewierzali się demokratycznym wartościom, jutro może okazać się, że wszystko co uważamy za oczywiste i niezbywalne zostanie którejś nocy nam odebrane. Z uwagi na usilne próby deprecjonowania sędziów, jak i samej instytucji Trybunału Konstytucyjnego przez najważniejsze osoby w państwie, czas wspólnie wystąpić w obronie demokracji - wartości przewyższającej wszystkie dzielące nas różnice. Nie jesteśmy, nie będziemy i nie musimy być tacy sami. Walczmy o "nasze podwórka", póki jeszcze one nie zostały zawłaszczone przez polityków. Nieobecni nie mają racji – zaproś więc swoją rodzinę, znajomych i wszyscy razem przejdźmy się na spacer w tę sobotę. Nie pozwólmy, by ktoś obcy nadal mówił w naszym imieniu!
Trwa ładowanie komentarzy...